Poniedziałek 5 rano :
Wstaję, tym razem pierwszy raz od niepamiętnych czasów nie naciskam drzemki w telefonie setki razy. Od razu na dźwięk budzika przypominają mi się wszystkie ważne rzeczy, które na mnie czekają, więc nie mogę sobie pozwolić na żadne naciągnięcie czasowe, wszystko musi być tak jak sobie zaplanowałam. Szybki prysznic, makijaż, śniadania nie jem- zjem w pociągu, walizka do ręki i ruszamy. Po drodze zabieramy Dj'a Wojnę i koleżankę. 7:30- ruszamy z czeskiego dworca PKP w Cieszynie na podbój Pragi :)
11.30
Podróż minęła przyjemnie, śniadanko zaliczone, udało się uciąć nawet małą drzemkę. W pociągu bardzo dużo ludzi, czeskie koleje pracują pełną parą, pociągi pięknie zadbane, nie to co u nas, niestety... :( Dworzec w Pradze bardzo duży, ale fajnie bo wszystko blisko, w ogóle Praga dla mnie jest takim miastem, że w ogóle nie odczułam, że jestem w stolicy jakiegoś Państwa. Wszystkie uliczki takie małe, przyjemne, nie ma czegoś takiego, że jest tysiące świateł, 100 tysięcy pasów ruchu na drodze, nie, nie.
Po drodze mijamy piękne stare budownictwo, uliczki sa bardzo przyjemne, niezwykle klimatyczne, butiki w kamienicach wręcz magiczne, całe miasto tętni życiem, ale ok to później dokładnie opowiem . Idziemy sobie tymi uliczkami z 5 minut i już jesteśmy przy klubie, idealnie- samo centrum ! Klub już z zewnątrz robi na mnie spore wrażenie, wystawa jeszcze haloweenowa, iście upiorna ! Na wystawie sztuczne mózgi w formalinie, wnętrzności, lalki -bliźniaki syjamskie, kościotrupy, a to wszystko za ''starą brudną wystawą''- specjalnie tak wystylizowaną, no, robi wrażenie ! Wchodzimy, a tam czeka na nas pracownica klubu, z kluczami do pokoju ( klub posiadał swój własny pokój dla artystów), pijemy kawkę/herbatę i idziemy zobaczyć pokój, ogarnąć się po podróży no i wiadomo, zostawić bagaże. Pokój znajduję się w tej samiej kamienicy co klub, jednak ma osobne wejście od podwórza lecz jak się później okazuje, łączy się też z backstagem klubu. Pokój bardzo przyzwoity, cieplutko jest łazienka i spanka na 6 osób więc spokojnie się mieścimy, ogarniamy się i schodzimy na dół spotkać się z Lucie, menagerką klubu ( to właśnie ona zaprosiła mnie do Chapeu Rouge). Lucie pokazuje na klub, który jak się okazuje, jest ogromny ! posiada 3 poziomy, 4 bary, 3 sceny i jest na prawdę zajebiście stylowy. Ja mam grać na samym dole. Dowiadujemy się, że koło 19 możemy zrobić sobie próbę, oraz, że czeka mnie wywiad do telewizji i do radia ! super, nie mogę się doczekać ! Głod daje o sobie znac więc ruszamy w miacho coś zjeść i co nieco zobaczyć.
dworzec PKP w Pradze
choć wydaje się mało prawdopodobne, aby coś tak pięknego przeoczyć mnie prawie się udało, tak to jest jak człowiek jest przyzwyczajony do tego, że wszędzie się śpieszy, to patrzy tylko pod nogi, jak tylko podniosłam wzrok ujrzałam takie cudo ! Synagogę.
plan na koncert
a tu już w klubie czas na kawę i herbatę, coby sobie kapke dychnąć :p
jeeeee plakat i ... cukry! Nic dziwnego, że klub posiada takie gadżeciki, w końcu istnieje od 1919 roku czyli już 93 lata !
najgorsze... czas się wypakować i ogarnąć te walizy !
ale dobra muzyczka od Wojny pomaga się ogarnąć ;)
Dostaliśmy karnety na jedzonko od Lucki więc poszliśmy coś zjeść do knajpy ze stricte czeskim jedzeniem. Pokrzepieni ruszamy zobaczyć ciekawe miejsca, znajdujące się najbliżej nas, w końcu nie mamy zbyt wiele czasu, o 19 próba. Obowiązkowo zmusiłam wszystkich abyśmy poszli do ulicy ''de luxe'' gdzie pełon było butików takich jak PRADA, GUCCI, D&G, HUGO BOSS no i oczywiście LOUIS VUITTON. Do Louisa musiałam zaglądnąć, było bardzo dużo ludzi no i oczywiście cudowne cudowne cudowne rzeczy <3 ;) Tak spacerowaliśmy i nawet nie wiedzieliśmy kiedy nogi poniosły nas całkiem daleko bo aż na Most Karola, akurat zapadł zmierzch więc widok na zamek był na prawdę piękny, niestety była lekka mgła i na zdjęciach nie udało się tego uchwycić aż tak dobrze.
Widoczki z Mostu Karola
PRÓBA:
Nogi wchodzą nam do d... a tu trzeba ruszać na próbę, szybka wizyta w pokoju i schodzimy do klubu od strony backstagu, lekki labirynt, klub na prawdę ogromny, z ogromnym zapleczem ! Na 3 poziomie gdzie gramy koncert pracownicy powoli przygotowują miejsce do dzisiejszej imprezy. Od razu widać, że klub robi imprezy codziennie- idealna harmonia pracy ludzi, każdy wie co ma robić, nikt nikomu nie przeszkadza, robią swoje. Na scenie chłopaki z innego zespołu stroją instrumenty, my spokojnie czekamy na swoją kolej, a w między czasie wieszamy banery ze sklepu CHROMSHOP.CZ ( ufundował koszulki, ktore rzucałam ze sceny w publikę ), roznosimy też po klubie ulotki, wlepki, baramanowi dajemy darmowe zapalniczki, aby dodawał do zamówień. W końcu przychodzi czas naszej próby, Wojna szybciutko się podłącza, akustyk na swoim miejscyu, no to zaczynamy... WOW ! WIELKIE ŁAŁ ! Słyszałam,że klub dysponuje bardzo dobrym sprzętem, ale to przerosło moje oczekiwania. 3 odsłuchy, w których słyszałam sie idealnie, niezależnie od tego gdzie stałam, mikrofon pieknie zbierał wszystkie dźwięki, po raz pierwszy na prawdę nie musiałam się specjlanie wysilać oddechowo i katować przepony, spokojnie na luzie rymuję pare kawałków. Schodzimy zadowoleni, wszystko super nie ma się co przemęczać. W drodze powrotnej do pokoju spotykamy Lucie, daje mi lineup, rozliczamy się za koncert, a ponieważ nie mieliśmy open baru, dostajemy wódeczkę, piękny przezroczysty litr ;)
KONCERT :
Zabieramy co nasze ;) i uciekamy do pokoju. Czas na prysznic, pogaduszki, muzyczkę, drinka - generalnie przedkoncertowy chill. Mam dobre przeczucia, ponieważ na próbie wszystko poszło super i wszyscy byli bardzo mili, jednak w głębi duszy się stresuję. Wiadomo jak ludzie zapatrują się na kobiecy undergroundowy, hip hop- niby spoko ale z dystansem, na dodatek jestem polką, która pierwszy raz gra w takim klubie, za granicą i to na dodatek w stolicy obcego kraju ! W głowie układam sobie co mam mówić, w końcu język polski nie wchodzi w grę-tylko czeski i angielski. NA 21.30 mamy już być w klubie pomimo iż planowo gram koncert koło 23. Jednak Lucka wspomniała, coś o telewizji i radiu. Wychodzimy z pokoju i śmigamy do klubu. Ledwo co weszłam na doł , a już zaczepił mnie czeski wydawca : ,,Ty jesteś Tes? Słuchałem Twoje kawałki.Możesz poświęcic mi chwilę?'' - no jasne, odpowiadam. Wręcza mi płyty 2 czeskich wykonawców, którymi się zajmuje i których promuje, gadamy o rapie, o polsce o czechach, wymieniamy się kontaktami więc stay in touch. W klubie całkiem sporo ludzi, chłopaki już na scenie zapodają freestylowej rapsy do żywych instrumentów. Wszyscy na luzie,uśmiechnięci dobrze się bawią, to napawa mnie optymistycznie. CHwilę obserwuje jak to wszystko wygląda i zmykamy na backstage, tam chłopaki z innych zespołów przybijają mi piątki, zapoznajemy się i gadamy. Kręcimy sie po Chapeu Rouge, aż w końcu znajduje mnie Lucie i idziemy spowrotem na backstage kręcić video wywiad. Gadamy po polsku czesku i angielsku, coś się pomontuje coś sie potnie, coś z tego będzie :P Nawet nie wiem kiedy i już wołają mnie na scenę. AAaaaaaaa ! Dobra idziemy ,,spoko jakoś to będzie''. Przed sceną jeszcze więcej ludzi- jest full. Wojna sie podłącza. Ready? No jasne, że ready! Wchodze, na scenę wszyscy się usmiechają, prowadzący mnie zapowiada, jestem. Przedstawiam się po angielsku, uśmiecham się i daje Djowi znak, że możemy zaczynać.Cały mój koncert jest kręcony, klub wynajął kamerzystę i powstanie video-relacja z imprezy. Wojna włącza nasze intro koncertowe, i razem z Beyonce- run the world zaczynamy ruszać publiką. Okej ludzie są gotowi - let's the party started jeeeee ! :D Gram kawałki, wszyscy krzyczą, nagrywają na komórkach, propsują bujają się, jarają się chamsko ! Jestem w szoku i to tylko daje mi kopa by dawać z siebie wszystko ! Nigdy nie byłam tak pewna siebie jak tam wtedy, idealna komunikacja, bosko ! W połowie koncertu rzucam koszulki ufudowane przez CHROMSHOP.CZ. Gram ostatni numer, dziękuję i schodzę, ale chwila... o boże oni chyba chcą bis, skoro tak krzyczą? Prowadzący potwierdza, ludzie potwierdzają, czuje się jak '' I'm on the top of the world'', ze łzami w oczach i wielkim bananem na twarzy niedowierzam! Na prawdę sie im podobało, krzyczą moje imię i chcą więcej. Ok, Wojna dawaj bit nr 2, lecimy jeszcze raz ! jest OGIEŃ ! dziękuje jeszcze raz i chcę schodzic, ale nagle podbiega do mnie chłopak z mikrofonem i pyta się :
,,WHY YOU ARE SO SHY WHEN YOU ARE SO FUCKING AWESOME??'' :D
w wielkim szoku wyduszam z siebie tylko '' i don't know just the way I'am'' i czmycham.
Schodząc ze sceny przybijam pełno piątek, przyjmuje gratulacje, słowa pochwały etc. Na prawdę jestem w szoku ! Uciekam na backstage, muszę łyknąć trochę wódki :D
Na backstagu chłopaki z zespołów też przybijają piątki i chamsko sie jarają, pijemy razem i gadamy- idealnie. Wszystko poszło tak pięknie, że co chwila powtarzałam ,,dasz wiarę , że to się dzieje na prawdę?'' Przychodzi Wojna i mówi, że idzie grac seta piętro wyżej, zbieramy się i idziemy z nim. Nikt nie gra tak czarnej muzy i nikt nie wie tak dobrze jak on, czego chcą ludzie, bawimy się do białego rana, do ostatnich sił, na imprezie przyjmuję jeszcze kilka propsów i słów w stylu : ,,to ty jesteś tą dziewczyną?zajebiście'' rumienie się i dziękuje, czuje jakbym się zaraz miała obudzić z tego pięknego snu! :D
DZIEŃ DRUGI :
Budzimy się koło 10, lekko 'złamani'. Pozytywnie bardzo, wszyscy w dobrych nastrojach żartujemy i ogarniamy się, Trzeba by było coś jeszcze zwiedzić! Pociąg powrotny mamy o 16.20 więc sprzątamy za sobą pokój, oddajemy klucze i ruszamy zwiedzać. Najpierw wpadamy na PKP zostawić bagaże w przechowalni, później obowiązkowe śniadanko w barze śniadaniowym. Zwiedzamy wiele pięknych miejsc, idziemy ponownie na Most Karola, na zamek gdzie urzęduje prezydent, spacerujemy miastem, relaks pełną parą. Nóg już nie czujemy, ale dzielnie idziemy przed siebie, Piękne 2 dni. 2 dni, które wydarzyły się na prawdę ! PRAGO - I LOVE YOU ! I na pewno wrócę już niebawem :))
najdroższe mieszkanie w Pradze- wystający szklany element to łazienka z widokiem na park ;)
muzeum figur woskowych, chciałam wejść, niestety czas nas gonił, może następnym razem sie uda:)
obiad w sushi barze :)
